Artykuły

Kawa jak czarne diamenty. Ani czarne, ani błyszczące.

Bierzemy przykład z rynków zachodnich takich jak Wielka Brytania, Niemcy, USA, a ciągle drenujemy rodaków osuszając portfele za pomocą kosmicznych marży.

Menadżerowie prowadzący wielkie korporacje, sieci handlowe, ciągle zapominają, że Polska nie jest Francją i dla nas ciągle ważniejsze są podkolanówy z Aleksandrowa Łódzkiego od niepraktycznych kreacji “Paryż 2014″. Podobnie jest z kawą. Tylko w tym wypadku, jakość idzie w parze z ceną. Przepaść tworzy marża. Jakiś czas temu pojawił się artykuł na “Wyborcza-biz”. Ciężko się zgodzić, z wypowiedziami specjalistów, że obniżenie cen na rynku w sieciach kawiarnianych będzie skutkowało przyciągnięciem “niechcianego klienta”. “[…]Cena jest sposobem selekcji – przyznaje menadżer kawiarni, która chce uchodzić za ekskluzywną. – Jeśli będzie zbyt tanio, przyjdą ludzie, na których nam nie zależy”. Nie wiadomo, co to ma być za klient. Podobno taki, dla którego wydanie 8 pln ma znaczenie. Ponieważ pijących kawę nałogowo, jest w Polsce sporo, a dla takich cena liczy się także w stosunku do ilości. Z góry zostali zakwalifikowani do klientów niechcianych, bo nie wydadzą 8-10 pln za kawę razy 4-5.

Często przytacza się argument o tym, że w cenę kawy należy wliczyć koszt obsługi, czynszu, prądu, muzyki, telewizji, ochrony przed Marianem… Na espresso wpadamy i spędzamy w kawiarni dokładnie parę minut, bo później kawa robi się niedobra, bez względu na wystrój lokalu i sylwetkę obsługi. Jest jednak coś z czym należy się zgodzić “[…] przyznaję, że Polacy w kawiarniach piją kawę dobrego gatunku”. Smakuje dokładnie tak samo jak w Berlinie, Londynie, Dublinie, Paryżu, Wenecji, Barcelonie, Lizbonie, czy Porto – chyba faktycznie jest dobra. Tylko dlaczego płacimy za nią więcej? My nie jesteśmy Brytyjczykami, którzy w przeliczeniu na pln zarabiają przeciętnie 10 tys. miesięcznie. Warszawa to nie Londyn, a morze to morze jak mawiają w Chłapowie. Szokującego odkrycia dokonamy w Lizbonie, gdzie pyszne espresso kosztuje jedyne 0,50€. I stąd powinniśmy brać przykład. Portugalskie “stand” kawiarnie. Tam na kawę, jak na kielicha do baru, wpada się w drodze po gazetę. Może w Polsce zamiast utrzymywać tylko “salony kawiarniane”, powinno się otworzyć kilka szybkich, małych, z widokiem na hydrant, kafejek, gdzie dobre espresso jest w uczciwej cenie.

 

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Dalsze korzystanie z witryny, jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na korzystanie z plików cookie. więcej informacji

Konfiguracja plików cookie na tej stronie jest ustawiona na "zezwalaj na pliki cookie", aby dać Ci najlepszy z możliwych sposób przeglądania tej witryny. Jeśli w dalszym ciągu chcesz korzystać z tej strony, bez zmiany ustawienia plików cookie kliknij poniższy przycisk "Akceptuję". Wyrażasz tym samym zgodę na używanie plików cookie.

Close